Minimalizm znaczy działać efektywnie

Duńska rowerowa mania. fot. Agnieszka Kołodziejczak

Dzisiejsze czasy mocno konsumpcyjne powodują, że ludzie gubią w ilości rzeczy kolekcjonowanych i nie umieją powstrzymać w niektórych przypadkach zakupoholizmu. Pojawia się mnóstwo poradników na temat jak sprzątać, jak minimalizować swoje potrzeby, jak wcielać w życie zasady minimalizmu – jak najmniej potrzeb i jak najmniej kolekcjonerstwa oraz ograniczanie konsumpcjonizmu.

Okazuje się, że minimalizm a właściwie reżim minimalizmu przydaje się w sporcie. Spektakularnym przykładem takiego sportowca, który kieruje się minimalizmem jest Ole Einar Bjoerndalen – gwiazda biathlonu (bieg narciarski połączony ze strzelaniem na strzelnicy). Ole ma 43 lata i nadal liczy się w środowisku biegaczy biathlonowych, jest multimedalistą olimpijskim i mistrzostw świata.

Fascynujące jest to, że Ole, jak sam twierdzi i wspomina, pracuje ciężko i wyrzeka się zwykłych przyjemności dla osiągnięcia niewiarygodnych sukcesów. Mottem jego treningu jest „wszystko jest możliwe”. Twarde lóżko, skromny pokój, brak używek, obsesyjna wręcz dbałość o zdrowie (własny odkurzacz), punktualność, codzienny trening, jedzenie by czuć niedosyt to środki na osiągniecie wytrzymałości i tzw. długowieczności sportowej. No i trening mentalny, który polega na perfekcjonizmie i rezygnacji z wielu z przyjemności, które często odciągają sportowca od celu.

Ale jednak jest w tym minimalizmie słabość – treningowy autobus, wyposażony we wszystko co potrzeba (nie potrzeba nocować w hotelach) i luksusowy samochód. No i ideał czystego minimalizmu pryska.

Mimo to osiągnięcia Bjoerndalena pokazują, że minimalizm potrzeb i trening mentalny mogą być potężną siłą motywacyjną do osiągnięcia celu, nieważne jakiego. Motywacją jakże skuteczną.

Wybrzeże Hasle, Bornholm. fot. Agnieszka Kołodziejczak