Po spotkaniu z Tomkiem Tomczykiem alias Jasonem Huntem – ciąg dalszy

No właśnie samo bycie nic jeszcze nie robi. Ale dzisiaj mamy takie czasy, że czasem wystarczy być. Jest Instagram jest Facebook, Snapchat, Twitter itp. itp. Dużo ludzi chce być blogerami, bo widzi, słyszy i czyta ile to można wyrwać tego hajsu z tego zajęcia.  Tylko, że wielu z nich nie ma celu, nie ma pojęcia o czym dokładnie pisać.

I od tego w zasadzie zaczął swojego szkolenie Tomek.

Ale to zacznę od początku. Aneta po tych sytuacjach w grupach blogerskich dosłownie dostała ‘lekkiego” 😊 wnerwa i pomyślała o innym rozwiązaniu. Mianowicie o bezpośrednim zapytaniu Tomka Tomczyka alias Jasona Hunta o możliwość takiego szkolenia.  I okazało się, że jest to dobry start bo Tomek był bardzo entuzjastyczny i zadeklarował poprowadzenie takiego szkolenia dla nas w Warszawie. Trochę potrwała dyskusja między nami w grupie zamkniętej m.in. na temat tłumaczy – których wybrać do tego trudnego zadania, jakim jest dobre tłumaczenie zagadnień blogosfery. I wybór okazał się być słuszny – Tłumaczami byli Mariola Kozłowska-Nowak i Bernard Kinow, którzy bardzo rzetelnie tłumaczyli nawet trudne słowa techniczne. Sama się spotkałam przez przypadek z Mariolą i w rozmowie z nią okazało się, że sami tłumacze też byli zestresowani lekko, bo zagadnienia blogosfery są w wielu przypadkach mało znane i nie ma znaków języka migowego.

No i szkolenie zostało ustalone na 6 lipca w Warszawie.

Sześć osób wzięło udział:

Tomek o wielu rzeczach z naszego życia nie wiedział. I wcale nie musiał, bo się nie zetknął. Nie miał świadomości. Okazuje się, że nasza grupa ma świetny start, bo zostaje spełniony 1 z podstawowych warunków blogosfery: wiedzieć o czym się pisze i mieć jasny cel tej pisaniny. A my jako grupa głuchych mamy jeden z celów bardzo wyraźny przed oczyma: cel edukacyjny. Pod tym względem jest bardzo dużo do zrobienia w Polsce.

Tomek w zasadzie zaczął swój wykład od pytania skierowanego do każdego z nas: kim jesteście i jaki macie cel itp. Oczywiście on zdążył się zapoznać z naszymi stronami, miał wiele wątpliwości. Ale był pozytywnie zaskoczony na maksa. My wiedzieliśmy, czego chcemy i co byśmy chcieli pokazywać. I to jego zdaniem się okazało być kluczowe w tym wszystkim. Jego zdaniem nasza grupa jest na poziomie wyżej niż cała masa blogerów. Masa blogerów po prostu nie wiem o czym pisać. Nie ma celu. Błąka się po planecie Blogosfera i próbuje gdzieś znaleźć swoja niszę, swoje miejsce. A nuż jakiś hajs się zarobi…pieniążki mają magię…

Ciąg dalszy nastąpi