Ciężko być „pomiędzy”

Agnieszka Kołodziejczak, Female Stories 2, collage, 2011

W jednym z wcześniejszych postów wspominałam o byciu pomiędzy dwoma światami.

Ciężko jest być pomiędzy dwoma światami, bo i tu są problemy i tam są problemy.

Z wieloletniej obserwacji wynika na pewno jedno: najtrudniej być osobą słabosłyszącą. A tym bardziej kobietą. Nie mogę zbytnio generalizować, bo w sumie nie da się wrzucić do 1 worka wszystkich.

Z mych obserwacji wyłania się następujący portret kobiety (w miejsce kobiety można wstawić słowo „osoba”) słabosłyszącej z poniższymi najczęściej występującymi problemami:

  •  kobieta z wielkimi kompleksami odnośnie urody, charakteru itp. Brak akceptacji siebie.
  • z problemami komunikacji międzyludzkiej ( gorzej jak osoba słabosłysząca nie zna dobrze polskiego i nie ma dobrej komunikacji pozawerbalnej w postaci mowy ciała). Do tego dochodzą nieporozumienia w rozmowach z osobami słyszącymi itp.
  • nadopiekuńczość rodziców- kokon opiekuńczości – z reguły są to nadopiekuńcze matki, trzęsące się jak kura nad jajkiem.
  • trudności w budowaniu relacji i związków męsko – damskich, damsko-damskich i męsko-męskich i brak odwagi w sytuacjach flirtu i podrywu. Chęć wiązania się z osobami słyszącymi, ale to z reguły się nie udaje (są wyjątki jak zawsze). No i za duże oczekiwania wobec innych.
  • brak asertywności także w stosunku do własnych nadopiekuńczych rodziców
  • brak empatii w stosunku do otoczenia i nieraz postawa „Ofiary Losu” i zarazem skrzywdzonego „Pępka Świata”
  • brak określonej swojej tożsamości
  • wysiłki dopasowywania się „ na siłę” do któregoś ze światów.
  • brak dobrej znajomości polskiego lub języka migowego
  •  zamknięcie się na innych
  • w niektórych sytuacjach ukrywanie swego niedosłuchu, a to powoduje liczne nieporozumienia.
  • udowadnianie na siłę, że jest się lepszym od ludzi głuchych migających (dobra choć nie zawsze mowa, i tzw. „lepsze” słyszenie oraz lepsza znajomość gramatyki języka polskiego)
  • brak własnego zdania i zdecydowanej opinii.
  • brak odwagi do wielu działań
  • w wielu przypadkach bierne kiwanie osobie słyszącej, że niby się rozumie co ona mówi a w rzeczywistości tak nie jest.
Agnieszka Kołodziejczak, Female Stories 3, collage, 2011

Ten opis też by pasował do osób niesłyszących zaparatowanych nie znających języka migowego ze względu na ewentualne problemy komunikacyjne i nieporozumienia z oboma światami: słyszących i głuchych. Paradoksalnie lepiej się mają osoby głuche migające bo mają swój język, swój świat i się komunikują i się wiążą między sobą. I nie mają poczucia zagubienia tożsamościowego oraz społecznego.

Być może kogoś urażę, być może za ostro. Ale podkreślam, jest to tylko moja obserwacja także z autopsji. Wiele tych cech i problemów miałam też ja.