Jakże to dziś aktualne! Nietzsche w pewnym sensie miał rację

Migawka z wyspy Christiansø, fot. Agnieszka Kołodziejczak

Okrucieństwo zdefiniowane w filozofii Nietzschego staje się okrucieństwem nieodłącznym od natury ludzkiej, jest jej integralna częścią i wyróżnikiem. „W swej dzikiej naturze człowiek najlepiej odpoczywa od swej nienaturalności od swego ducha” – pisze Nietzsche i dodaje ,że „wychować zwierzę, które może przyrzekać – czy nie to właśnie jest owem paradoksalnem zadaniem, które postawiła sobie natura w stosunku do człowieka.”

Nietzsche w Genealogii moralności pisze:

„Przedstawienie sobie w całej pełni, do jakiego stopnia okrucieństwo tworzyło wielka uciechę odświętną dawniejszej ludzkości, do jakiego stopnia jest składnikiem i przymieszką prawie każdej ich uciechy; jak naiwnie z drugiej strony , jak niewinnie wystepuje potrzeba okrucieństwa, jak zasadniczo uważają właśnie <bezinteresowną złość> za normalna właściwość człowieka, a więc za coś czemu sumienie serdecznie przytakuje. (…) w „Poza dobrem i złem” (…) wskazałem (…) na coraz bardziej rosnące przeduchawianie i przebóstwianie okrucieństwa które się ciągnie przez całe dzieje wyższej kultury.(…) przypatrywanie się cierpieniu sprawia przyjemność, zadawanie cierpienia jeszcze większą – jest to zdanie srogie lecz stare, potężne, ludzkie arcyludzkie zdanie (…). Bez okrucieństwa nie ma uroczystości.” Bardzo istotnym elementem jest potraktowanie przez Nietzschego okrucieństwa jako rytuału i święta. „Nie może istnieć święto, uroczystość sztuka bez otwartego, zdrowego okrucieństwa. W istocie przed ludzkością stają tylko dwie możliwości: okrucieństwo samoniszczącego się sumienia, albo bezwzględny egotyzm, kiedy to mocne jednostki rządzą niższymi od siebie”

Nietzsche podkreśla, iż wcześniej wszelki czyn okrutny i zadawanie cierpienia było wręcz nieodzowne i tym bardziej ukazywało życie czymś wspaniałym. Religia chrześcijańska spowodowała zanegowanie okrucieństwa i poprzez ideę grzechu pierworodnego usprawiedliwienie wszelkiego zła jako zła oglądanego przez Boga.

Migawka z wyspy Christiansø, fot.-Agnieszka Kołodziejczak

Wizja człowieka u Nietzschego stała się wizją człowieka nie mającego wolności, wtłoczonego w ramy obyczajów i zaprzeczaniu naturalnemu odruchowi okrucieństwa. „Człowiek, który z braku zewnętrznych wrogów i oporów, wtłoczony w gniotącą cieśń i prawidłowość obyczaju, niecierpliwie sam siebie targał, prześladował, kąsał, rozjuszał i katował to o kraty swej klatki raniące się zwierzę, które chce się obłaskawić (…). człowiek rozchorował się na człowieka, na siebie samego, wskutek gwałtownego oderwania się od przeszłości zwierzęcej, wskutek skoku i runięcia w nowe położenie i warunki bytu, wskutek wypowiedzenia wojny starym instynktom, na których polegała dotąd jego siła, uciecha i straszliwość.”

Człowiek zdaniem Nietzschego stał się twórcą nieczystego sumienia, które ma być walką z jego najgłębszymi instynktami jego ludzkiej natury, zadawaniem sobie bólu. „Skoro naturalne ujście tej chęci zadawania cierpienia zostało zatamowane ( …) wina przeciw Bogu.. ta myśl staje się narzędziem tortury (…) przeinacza te instynkty zwierzęce w winę przeciw Bogu. (…). wszelkie zaprzeczenie siebie samego, natury, naturalności, oczywistości swej istoty wyrzuca z siebie jako potwierdzenie, jako to co istnieje co cielesne, rzeczywiste, jako Boga, jako świętość Boga, jako sędziostwo Boga, jako katostwo Boga, jako zaświat, jako wieczność, jako katusze bez końca, jako piekło, jako niezmierzoność kary i winy.”

Nietzsche nazywa to okrucieństwem duchowym wobec samego siebie przy udziale woli samego człowieka „uważania się za winnego i godnego potępienia aż do niemożliwości pokuty, woli czuć się skaranym, bez nadziei, że kara winę zrównoważyć może, woli, by najgłębsze dno rzeczy zarazić problematem winy i kary i zatruć, by raz na zawsze odciąć sobie odwrót z tego labiryntu.”

I tutaj Nietzsche dochodzi do istotnej cechy okrucieństwa którą potem uwidoczni w swej koncepcji teatru okrucieństwa Antonin Artaud, a mianowicie, że okrucieństwo może być twórcze. „Tworzywem , które urabia kształtująca i gwałcicielska natura owej siły ( siły mocy, nieczystego sumienia), jest właśnie sam człowiek, jego cała, zwierzęca, stara istota.(…) to tajne gwałcenie siebie to okrucieństwo twórcze, ta uciecha nadawania sobie samemu, jako ciężkiemu, opornemu, cierpiącemu tworzywu, kształtu, uciecha wypalania na sobie woli, krytyki, przeciwieństwa, pogardy, zaprzeczenia, ta niesamowita, przerażająco rozkoszna robota dobrowolnie rozdwojonej w sobie duszy, która sobie ból zadaje z rozkoszy zadawania bólu, całe to aktywne jako macierzyńskie łono idealnych i wyobraźniowych wydarzeń (…) wywiodło ostatecznie na światło także całą pełnię nowej dziwnej piękności i afirmacji, a może w ogóle dopiero po raz pierwszy piękno…”

Miał rację. Kulturalne ramy stały się więzieniem a zarazem źródłem kreatywności człowieka, który próbuje pokazać ciemną stronę swojej natury. Od tej strony uciec nie można. Można jedynie ją tłumić w imię bycia uspołecznionym i wtłoczonym w ramy etyki i kultury.

Bez uświadomienia sobie własnej dzikości natury, własnej brzydoty postępków człowiek nie ma odniesienia i nie jest w stanie powiedzieć czym właściwie jest piękno.

źródła cytatów pochodzą z dzieł Nietzschego: „Zmierzch bogów czyli jak filozofuje się młotem”, „Z genealogii moralności”.