Dwa światy w jednej przestrzeni – część pierwsza

Wiem, że to jest temat dosyć odmienny od ostatnich postów o sztuce. Jednak to jest też częścią składową mej osobowości i mego życia prywatno-zawodowego

Szkic artystyczny, mat. własne

Jak to jest żyć wśród słyszących? Nie zawsze ci słyszący są be. Jedno pewne, oni się nie wczują w sytuację osoby głuchej. Bo słyszą. Nawet zatyczki do uszu nie pomagają, bo jednak w zatyczkach przedziera się jakiś dźwięk. Wychowałam się w rodzinie słyszącej i jestem otoczona słyszącymi, mam partnera słyszącego. Najciekawsze doświadczenie to konfrontacja potrzeb i oczekiwań obu stron. Ja potrzebuję napisy do filmów, światło/sygnalizator do domofonu. Muszę być uważna w robieniu hałasu wokół siebie zwłaszcza gdy osoby słyszące śpią. Z kolei osoba słysząca wie, że ja nie usłyszę dzwonka, dźwięku gotującego się czajnika i musi mi to powiedzieć. Także zdarza się pomoc w dzwonieniu przez telefon. Zwłaszcza w sytuacji kiedy pani z urzędu każe dzwonić, mimo, ze doskonale wie, że ja jestem osobą niesłyszącą. Tzw. wczesne moje wstawanie potrafi obudzić mego partnera. Tu się akurat musiał dostosować do mnie bo jeden wielki otwarty pokój z antresolą wymusza wstawanie razem ze mną.

W pracy doskonale wiedzą, że kocham swoją głuchotę😊. Pozwala mi się ona skupić na zadaniach w pracy, nie rozpraszam się przez usłyszane rozmowy czy ploteczki biurowe. Czasem musi zabawnie to wyglądać, jak leci do mnie pytanie z zakresu monitoringu a ja z oczami błędnymi wkładam moje czerwone okulary na nos i mówię: tak, tak, no? Musi minąć parę sekund zanim mój umysł wróci do otoczenia. spotkania grupowe zespołu też są zabawne bo nieraz na głos mówię, żeby nie zasłaniać ust podczas mówienia i robię różnego rodzaju wygibasy na krzesełku by patrzeć na twarz mówcy. Najlepszym sposobem byłoby siedzenie pośrodku stołu i się obracać. Rytuały tybetańskie z wirami byłyby od razu robione. Tu by się przydał tłumacz jednak😊. Ja rozumiem ludzi, bo ciężko się przyzwyczaić do pewnych uwarunkowań, bo odruchowo się zapomina w sytuacji, kiedy nieraz w ogóle nie widać, że czegoś nie słyszę.

Jedno pewne. Osiągam większe skupienie na zadaniach w pracy i jestem dosyć mocno skoncentrowana na aktualnym zadaniu. W wielu przypadkach jestem faktycznie skoncentrowana i nie zwracam uwagi na odgłosy z otoczenia lub gwar rozmów. Kiedyś się przejmowałam tym, że w większej grupie nie jestem w stanie zrozumieć wszystkich. Teraz to stało się dla mnie mało ważne bo zawsze mogę podejść do koleżanki i poprosić o powtórzenie.

To takie wstępne refleksje na teraz. Będą oczywiście kolejne!