Dwie kreski Justyny Kieruzalskiej

Justyna w swym życiu doświadczyła emocji dwóch kresek, jest matką obecnie syna Wiktora w wieku szkolnym. Ale tamte emocje nadal są, nadal się przypominają we wspomnieniach z dawnego okresu.

Przypominam recenzję z bardzo fajnej wystawy malarstwa Justyny w roku 2012 , która zresztą jest osobowością w Grupie Artystów Głuchych.

1 praca Justyny Kieruzalskiej, mat. internetowe. MDK Lublin

Dwie kreski i młoda beztroska dziewczyna za dziewięć miesięcy zostanie matką. Dwie kreski oznaczają w teście ciążowym, że kobieta zaszła w ciążę. Dwie kreski to także mocno rozdzielone życie dawne i obecne. Od kresek zaczyna się inne życie.

Kreska goni kreskę na wystawie najnowszych obrazów Justyny Kieruzalskiej z Lublina prezentowanej w Galerii Kredens. Niniejszą wystawą Justyna oficjalnie wraca po kilkuletniej przerwie od malarstwa.

Wystawa prezentuje wszystkie etapy wyjątkowego okresu w życiu kobiety: od pojawienia się dwóch kresek: od przerażenia i chaosu na widok tych kresek, przez ciążę, poród do obecnego wychowywania dziecka. Cykl obrazów został namalowany szybko z wyrzuceniem wszystkich emocji tego okresu życia.

Pierwszy obraz z niniejszego cyklu przedstawiający postać kobiecą, w której zaczyna się kiełkować życie ludzkie, a która nie ma twarzy (jedynie wielki chaos czarnych mocnych okręgów), pokazuje wszystko: przerażenie, chaos, poczucie niepewnej przyszłości, poczucie przymusu oddania części swojego ?ja” dziecku, rodzaj szoku po zobaczeniu dwóch kresek na teście. Dwie kreski to także są chromosomy, symbol tworzenia się nowego życia w ciele młodej matki.

Obraz z uśmiechniętymi ustami kobiety i z okręgami, w środku których można zauważyć etapy rozwijania się płodu, przedstawia emocje wynikające z oglądu USG podczas poszczególnych etapów badań lekarskich. Okręgi są namalowane w sposób pikselowany na podobieństwo wydruku USG.

2 praca Justyny Kieruzalskiej, mat. internetowe. MDK Lublin

Obraz przedstawiający postać kobiecą ukrytą za czarnym wielkim kołem/tarczą, pokazuje, jak młoda matka tworzy swoją własną tarczę – obronę przed problemami, złymi emocjami, przed zewnętrznym światem. Ona tworzy własną przestrzeń, własny świat, który ma pomóc zachować siłę psychiczną wobec brutalności codziennego życia.

Mnie osobiście porusza jeden obraz, przedstawiający siedzącą kobietę z wyraźnie zarysowaną ciążą, nie mającą twarzy, jedynie widać kurtynę składającą się z rytmów mocnych dwóch kresek: czarnej i białej. Ten obraz jest niesamowitym podsumowaniem i trafnym zobrazowaniem ciągłych wahań emocji, hormonów i zwykłego przerażenia nad dalszym życiem, które nieodłącznie towarzyszy życiu przyszłej matki. Niestety to nie jest tak jak w kolorowych czasopismach, że macierzyństwo to raj, oaza szczęśliwości i wielki dar od losu i tym podobne. Nadal przemilcza się negatywne emocje towarzyszące przyszłym matkom, które dalekie są od tzw. wielkiej miłości do przyszłego dziecka. Przemilcza się często także depresję, brak poczucia miłości do dziecka, niepewność siebie, poczucie bezradności i kompletnego zagubienia w nowej roli życia. kurtyna dwóch kresek to także wielkie pytanie z wykrzyknikiem: CO DALEJ?!

Obrazy z bawiącym się dzieckiem, z dzieckiem w ramionach matki, już emanują spokojem, uporządkowaniem (pokazuje to też realistyczna technika malowania postaci i geometryczne kształty zabawek dziecka oraz spokojne długie czarne kreski uporządkowania). Zakończył się etap ciąży, gry hormonów i nastąpił okres wychowywania syna. Życie się kompletnie zmieniło, jest syn, jest małe dziecko, za które trzeba wziąć odpowiedzialność i dać mu miłość. Białe tło obrazów pokazuje, że nic nie jest ważne oprócz głównego teraz motywu życiowego, nic w tej chwili nie jest ważniejsze od macierzyństwa i tej radykalnej zmiany życia.

Nie ma w tej wystawie wyraźnych podziałów czasowych, na miesiące, tygodnie i dni. Podziały w przypadku tej wystawy nie są potrzebne. Wystawa obrazuje jedynie silne emocje młodej niesłyszącej dziewczyny, która nagle zostaje matką z całym bagażem niedoświadczenia i strachu przed radykalną zmianą życia. Poprzez malarstwo i wyrzucenie emocji artystka chce zapomnieć na chwilę o problemach codziennego życia. Chce wrócić do własnej osobowości, która dotychczas była stłumiona na rzecz macierzyństwa.

Wystawę można było obejrzeć do 21 września 2012.