Jeden długi wiersz z dawnych lat

Wróciłam do domu.
Otworzyła się książeczka smutku.
Nocą czasem próbuję
Tworzyć własne historie.
Może poprzez to znajdę siebie,
Nie tylko nocą,
Będąc na marginesie wszystkiego co wokół mnie.
I w dzień
Którego jasnością i bolesną wyrazistością
Uderza po oczach
Ta rzeczywistość.

***

Wróciłam do domu.
Otworzyła się książeczka smutku.
Nocą czasem próbuję
Tworzyć własne historie.
Może poprzez to znajdę siebie,
Nie tylko nocą,
Będąc na marginesie wszystkiego co wokół mnie.
I w dzień
Którego jasnością i bolesną wyrazistością
Uderza po oczach
Ta rzeczywistość.
Nie ta nocna,
Gdzie odcienie nabierają cech nierealności
Pewnego snu,
Gdzie ciało staje się przezroczyste błękitem,
Gdy wchodzi w  głąb oślepiającego światła,
Rozproszonego,
Sprawiającego wrażenie
Wszechogarniającego piekła żaru i uczuć.
Ogień,
Żar,
Światło,
Pomarańczowe odbłyski,
Wdzierające się w głąb
I nagle wynurzają się szerokie błękitne płaty przestrzeni.
Być może to już kres
Mej własnej legendy, mej wędrówki.
Nagle błysk bije po oczach.
Wszystko znika.
Trzeba wstać,
Ocucić własne ciało i duszę.
Nadszedł nowy dzień.

(wiersze z dawnych lat)

Agnieszka Kołodziejczak, Historie kobiece, collage, papier, 2011