Odwieczna biurokracja projektowa

Biurokracja papierkowa, mat. internetowe

Tak jak pisałam we wcześniejszych notkach wszechobecna papierologia potrafi zabić sens działań.

W projektach przy których ja pracuję jest wprowadzanie danych w systemie komputerowym, wprowadzanie wniosków o płatność. Ale papier to papier. Najlepiej sterta papierków.

Jak beneficjent widzi taką stertę papierków to często rezygnuje. Albo klnie pod nosem i podpisuje. Albo protestuje poprzez nie podawanie danych typu PESEL, telefon itp. w sumie racja, bo wszyscy jesteśmy otaczani groźbą wycieków danych osobowych. Albo się poddaje i wypełnia papiery, żeby tylko już więcej tego nie robić. Rzecz oczywista, że mnie jako opiekuna danych w systemie obowiązuje tajemnica danych osobowych i te dane nie wyciekają poza system.

I czasem komentuje pisemnie obok pytań biurokratycznych o dane. Że nie rozumie pytania, że bez sensu itp.

A grantobiorca musi mieć papierki, żeby udowodnić, że coś zrobił de facto. Bo grantodawca naciska i przychodzi z kontrolą i potrzebuje widzieć papier, najlepiej właśnie stertę.

A sens pracy osobistej z beneficjentem się gubi. Właśnie ten jakościowy wskaźnik, rezultat miękki, którego nie do końca przeliczymy na twarde liczby. Definicja rezultatów jest taka: miękkie rezultaty – rezultaty projektu nie będące obiektami fizycznymi, mające postać niematerialną i często niemożliwą  do bezpośredniej weryfikacji w procesie prostego, fizycznego monitoringu (np.: zdobycie nowych umiejętności, zwiększenie zdolności instytucjonalnej)

Biurokracja, mat. internetowe

Niby w projektach mówi się o uwzględnianiu rezultatów miękkich, ale w rzeczywistości liczą się rezultaty twarde – liczby. Rezultaty miękkie są trudno mierzalne. Wymagają dokładnej analizy ankiet, wywiadów z beneficjentami itp. Także na Kongresie Ewaluacyjnym usłyszałam jedną bardzo ciekawą rzecz: że tak naprawdę najważniejsze jest to, czego beneficjent nie mówi wprost albo pomija w rozmowie. I na to trzeba zwracać uwagę.

Ale to nie jest ważne dla grantodawcy. Tu musi być cyferka. Bo to da się wsadzić w sprawozdanie zbiorcze i zaspokaja wymogi góry.

A tak fajnie się człowiek czuje, jak widzi uśmiech beneficjenta, że pomoc dała mu jakiś sens i pozwoliła mu zmienić na lepsze swoją sytuację.

No ale… cyferka jest Bogiem dzisiejszych czasów😊